Cel (prawie) osiągnięty

Pisałam już o tym, że od wagi 61 kg chciałam dojść do 66 kg. Dzisiaj z rana moim oczom ukazała się waga dokładnie 66,1 kg, więc skakałam z radości, że udało mi się aż tyle osiągnąć. W ramach przypomnienia dodam, że dotychczasowe próby przybrania na wadze kończyły się… brakiem efektów. A właściwie tylko raz jako nastolatka, po tygodniowej kuracji koktajlami Herbalife przybrałam 1 kg, ale przez uczucie sytości i coraz większy brzuszek już w tak krótkim czasie, zrezygnowałam. Oczywiście wtedy nie było mowy o jakiejkolwiek aktywności fizycznej – no cóż, młoda byłam i głupia 😉 Ale kilogram dodatkowej masy zachowałam 🙂

Przejście na nieco inną (odrobinę zdrowszą i z nastawieniem na nieco większe objętościowo posiłki) dietę i rozpoczęcie treningów nastąpiło w sierpniu 2016 r. Tym samym, o moje upragnione 5 kg walczyłam przez 8 miesięcy. Z jednej strony to mega dobry efekt, bo przez całe życie tylko po narodzinach dzieci przez jakiś czas trzymałam dodatkowe kilogramy, a tu udało się przybrać aż 5 kg. Z drugiej strony wiem, że efekt byłby widoczny szybciej gdyby nie to, że jakoś tak od początku grudnia miewałam przerwy w ćwiczeniach (nawet do 1,5 miesiąca) głównie za sprawą częstych infekcji.

Co dalej? Apetyt rośnie w miarę jedzenia – piszę tak, bo jednak te 5 kg mi nie wystarczy. Z badania wynika, że w tych 5 kg jest 1 kg tkanki tłuszczowej, a reszta to mięśnie, więc nie wyglądam jakbym przytyła 5 kg, tylko może jakieś 2,5 do 3 kg. Na szczęście uda wyglądają już dużo lepiej niż na początku – mam zdjęcia, ale nie liczcie na to, że je upublicznię 😉 Z kolei po łydkach powolutku widać efekt, no i brzuch wygląda nieźle. Mimo że ćwiczyłam również na całe ciało, po rękach nie da się zobaczyć efektów, ale i tak największy kompleks miałam przez nogi. Teraz nie czuję się aż tak skrępowana, kiedy nakładam w miarę obcisłe spodnie, a i te bawełniane już na mnie nie wiszą tak jak na wieszaku 😉

Teraz sobie myślę, że przydałoby się dobić do ok. 70-71 kg, ale tym razem daję sobie na to kolejny rok, czyli do przyszłych wakacji. Muszę tylko pilnować systematycznych ćwiczeń i zacząć ćwiczyć dodatkowe pół godziny tygodniowo – w tej chwili mam 1 trening tenisa i 1 zejście na siłkę z trenerem (na zmianę z trenerką). Kiedy w ciągu pierwszych 2 miesięcy udawało mi się chociaż raz samej zejść na siłkę, efekty były widoczne szybciej.

Reklamy

One thought on “Cel (prawie) osiągnięty

Skomentuj wpis

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s