Podsumowanie października

Październik był słabym miesiącem zarówno ze względu na przeziębienia, które co chwilę próbowały mnie łapać, jak i przez pogłębiające się dolegliwości w związku z AZS. Trenowałam mniej w obawie przed tym, że goniące mnie przeziębienie w końcu mnie złapie. Z jedzeniem było OK, tylko musiałam zamienić mleko krowie na roślinne – na zmianę sojowe, kokosowe i migdałowe. Po jednym z zatruć próbowałam przejść na krowie bez laktozy, ale po nim też się kiepsko czułam.

Poniżej widać wykres z Runtastica:

Aktywność w październiku

Jak widać, oprócz systematycznej gry w tenisa (który pewnie bardziej wpływał na spalanie kalorii, niż budowę masy mięśniowej), tylko 2 razy trenowałam na siłowni. Chyba głównie dzięki utrzymaniu podobnej diety do wcześniejszej, systematycznie przybieram na wadze. Udało mi się również ustalić, że objawy AZS wzmacnia u mnie przede wszystkim mleko krowie i kakao. Po cytrusach nie widzę negatywnych efektów, a z kolei orzechów nie zdążyłam przetestować, a właściwie sprawdziłam jedynie nerkowce i było OK.

Reklamy