Co nieco o dotychczasowej aktywności

W moim powitalnym poście wspominałam już o tym, że najdłuższy okres ćwiczeń to ok. 1,5 tygodnia, kiedy to włączyłam sobie płytkę z ćwiczeniami z Mel B. Efekt… zerowy, bo jaki może być po tak krótkim okresie zaledwie 10-15 minutowych ćwiczeń. No, może nie do końca zerowy, bo pierwszego dnia ledwo dotrwałam do połowy, a każdego kolejnego przekonywałam się, że jestem w stanie wytrzymać dłużej aż do pełnego treningu. To był taki zalążek myśli o tym, że da się szybko poprawić swoją kondycję. Długo planowałam powrót przynajmniej do takiej formy aktywności, ale nie udało się.Zdarzało mi się jeździć na rowerze, ale to były bardzo krótkie trasy, dosłownie pod blokiem, no i oczywiście długo nie wytrwałam w postanowieniu, aby w końcu coś ze sobą zrobić. Dodam, że w szkole unikałam WFu (miałam akurat wygodny pretekst do tego, aby dostać zwolnienie od lekarza), więc nigdy nie byłam przyzwyczajona do tego, aby być konsekwentną w ćwiczeniach i aby oswoić się z tym, że po ćwiczeniach odczuwa się zmęczenie, a potem… zakwasy. Nie, to było nie do pomyślenia.

Dopiero kilka tygodni mąż namówił mnie do tego, aby zacząć biegać. Za pierwszym razem wyszłam na dwór i przebiegłam kawałek pod domem. Biegałam… uwaga – prawie 10 minut, a najważniejsze parametry wyglądały jak poniżej:

  • średnie tempo: 10:20 min/km;
  • średnia prędkość: 5,8 km/h;
  • max prędkość: 9,3 km/h;
  • średnie tętno: 139 bpm;
  • max tętno: tu chyba był błąd pomiaru 😉

Oto jak wyglądał wykres tempa i tętna:

Pierwszy bieg w plenerze

Jak mąż na niego spojrzał, to stwierdził, że lepiej będzie jak najpierw nauczę się biegać na bieżni, kontrolując systematycznie przede wszystkim tętno. Bieżnię mamy w domu, w siłowni, więc nie było z tym problemu. Przez pierwsze dni wszystko było OK i łącznie w czerwcu przebiegłam się 6 razy, w lipcu było już nieco gorzej (choróbska w domu), bo biegałam tylko 2 razy, ale pojawiła się też nowa aktywność w postaci tenisa, w którego dotychczas grałam dosłownie raz i to całkiem niedawno.

Aktywność w lipcu

Aktywność w czerwcu

Dystanse niby niewielkie, ale cieszyłam się, że udaje mi się biegać po ok. 20 minut, a raz udało mi się dojść… a właściwie dobiec do ponad 1,5 km. Ale to nie było to, co tenis. Nim od razu byłam zauroczona i nie potrzebowałam dodatkowej motywacji. Wystarczyła mi przyjemność z gry i nawet zaczęłam lubić zmęczenie – nie wspomniałam, że to była gra z trenerem tenisa i to 1:1, więc było intensywnie. Po wakacjach planuję zapisać się na grupowe zajęcia, jeśli uda się znaleźć grupę początkującą. Nawet kilka dni temu miałam trening, jutro kolejny, a na pierwszy trening siłowy umówiłam się na najbliższy piątek. Trzymajcie kciuki, abym go przeżyła i nie zrezygnowała 😉

 

Reklamy

Skomentuj wpis

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s